Kultura języka
   
Kultura jako źródło cierpień
Kultura a Czas wolny
Kultura Dalekiego Wschodu
Kultura duchowa a materialna
kultura fizyczna i rekreacja
Kultura fizyczna sport
Kultura Grecji antycznej
kulturą Grecji i Rzymu
Kultura Hip hopu
Kultura i nauka polska
niech żyje kultura wśród kierowców
typy kultur
malowanie kafelków na podłodze w kuchni?
Kuba! + STEAM_0:1:17676477
  Oglądasz posty wyszukane dla zapytania: Kultura języka



Temat: Pisarze do piór!
Pan Żakowski w ogóle nie zrozumiał głównego przesłania tekstu prof.
Majcherka, które streścić można mniej więcej tak: głos klasy
inteligenckiej jest przez obecny rząd marginalizowany na rzecz głosu
klasy średniej (biznesowej). I bardzo słusznie Majcherek prawi. PO
cały czas gra pod klasę średnią. Bo jak inaczej wytłumaczyć próby
obniżania przychodów telewizji państwowej? Telewizjom prywatnym
przecież w to graj! Nie wiem, co prawda, jakie Donald może mieć z
tego korzyści (Solorz i Wejchert nie mają w końcu chyba swoich
wiernych "dywizji", jak Oj-Dyr), ale to już jego broszka.

Najśmieszniejsze jest jednak to, że Żakowski przeczy sam sobie i
używa śmiesznych argumentów. Twierdzi, że inteligencja jeszcze wróci
do gry (a Majcherek mówi o stanie OBECNYM, czyli jednak się
zgadzamy, panie Jacku), następnie peroruje, że to inteligencja
obaliła komunizm, a ostatnio i PiS. No, litości: związek zawodowy z
elektrykiem na czele (nie ujmując niczego Wielkiemu Elektrykowi) to
jest inteligencja? Co do PiSu odsyłam do tekstu "To nie puder robi
Tuska" Waldemara Kuczyńskiego.

Ale to by wszystko było to wybaczenia. Pan Żakowski posuwa się
jednak do insynuacji, że opisany przez Majcherka stan rzeczy jak
najbardziej mu odpowiada, że to on "szczuje obywateli przeciw
inteligentom"! Nawet nie chce się komentować...

I jeszcze jeden cytat z tych mądrości godnych żaka: "Jeśli takim
błyskotliwcom dają teraz profesury w naukach społecznych, to
rzeczywiście warto poważniej pogadać o stanie polskiej inteligencji."

Panie, Jacku! Na sąsiedniej stronie bardzo dobry tekst o kulturze
wypowiedzi w internecie napisał prof. Wojciech Sadurski. Nie
pochwala on dosadnego języka, ale stwierdza, że lepiej, żeby ci,
którzy nie potrafią się posługiwać innym, mogli się wypowiedzieć
tak, niż żeby wcale nie mogli. Mimo to żywi nadzieję, że kultura
języka mediów tradycyjnych pozostanie bez zmian. Panie Jacku! Nie
odbierajmy profesorowi tej nadziei: czas się przerzucić na
blogowanie. Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Wildstein z Migalskim na tropie profesora
to teraz w kontekście humanistycznym rozważ: kupa = gó...o?
Właściwie jedno i to samo, ale wydźwięk inny, prawda? I to weź pod uwagę, gdy
uczysz dzieci, bo kultura języka jest ważna, i nawet (zwłaszcza?) inżynier
powinien ją zachowywać.
Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: ZAKAZANA KSIAKA
kultura języka już dawno cię minęła
Gość portalu: OZ CROC napisał(a):

> chcesz wiedziec co sadze o wstapienu POLSKI do UE Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Czy Austria deportuje 15-latkę z Kosowa
"zmięknie rura"? co to ma być?dziennikarzu!kultury
Dziwić się później, że upada nam kultura języka. Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Czy Austria deportuje 15-latkę z Kosowa
"Zmięknie rura". Brawo, Gazeta Wyborcza 'kulturą' języka już prawie nie ustępuje 'Faktowi'. Kompromitacja. Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Zapomnijmy o Steinbach
... i ta kultura języka. zaiste - potomkowie cywilizacji
śródziemnomorskiej. Oto oni - PO. Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Studia o. Rydzyka do kontroli
Trochę faktów :
Prawo o szkolnictwie wyższym :
6. Uczelnia może prowadzić studia podyplomowe w zakresie związanym z
prowadzonymi przez nią kierunkami studiów.
7. Jeżeli program studiów podyplomowych wykracza poza zakres, o
którym mowa w
ust. 6, do prowadzenia tych studiów wymagana jest zgoda ministra
właściwego
do spraw szkolnictwa wyższego wydana po zasięgnięciu opinii Rady
Głównej
Szkolnictwa Wyższego.
Czy kształcenie podyplomowe wykracza poza kierunki prowadzone przez
szkołę wyższą ?

Oto na kierunku politologia w tej szkole mamy :

(specjalności: polityka społeczna, polityka międzynarodowa)
przedmioty specjalizacyjne i specjalnościowe oraz ustalane przez
uczelnię: (specjalności: polityka społeczna, polityka międzynarodowa)
Charakterystyka studiów
Przedmioty na kierunku:
przedmioty kształcenia ogólnego: język obcy, informatyka, logika z
semiotyką, przedmioty do wyboru, w-f;
przedmioty podstawowe: filozofia, ekonomia, socjologia, psychologia
społeczna, historia powszechna XX w., historia Polski XX w.,
geografia polityczna;
przedmioty kierunkowe: historia myśli społecznej, współczesne
doktryny polityczne, polska myśl polityczna, wstęp do nauki o
państwie, prawie i polityce, teoria polityki, zarządzanie i
komunikowanie społeczne, współczesne systemy polityczne, partie i
systemy partyjne, system polityczny RP, samorząd i wspólnoty
lokalne, polityka gospodarcza i społeczna, historia stosunków
międzynarodowych, międzynarodowe stosunki polityczne i gospodarcze,
prawo wspólnotowe i integracja europejska, metodologia badań
politologicznych;
przedmioty specjalizacyjne i specjalnościowe oraz ustalane przez
uczelnię: animacja życia społecznego, działalność rzecznika
prasowego, socjologia miasta i wsi, demografia ze statystyką,
katolicka nauka społeczna, etyka ogólna i polityczna, społeczne i
kulturowe oddziaływanie mediów, stylistyka i kultura języka,
pedagogika mass mediów, pedagogika ogólna z dydaktyką oraz:
specjalność polityka społeczna!!!!: patologia społeczna,
zabezpieczenia społeczne, praca socjalna, analiza wybranych aspektów
polityki społecznej na świecie, polityka oświatowa, polityka ochrony
zdrowia, polityka mieszkaniowa, minimum socjalne jako kwestia
społeczna, polityka ochrony środowiska!!!!!!, prawo pracy, polityka
społeczna wobec grup szczególnej troski;

Ciekawe co nie ?
Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Autorzy faszystowskiej strony WWW w areszcie
rafal.sliwa napisał:

> Lewacy czemu jestescie tacy chardzi, od was zieje wieksza agresja niz od
> wszystkich nazistów faszystów razem wzietych ,dodajac nawet tych z drugiej
> swiatowej, z tego co widze jestescie bardziej fanatyczni od nich ,wiem ze wam
> odpowiadaja wszelkie przejawy swobody,niepodporzadkowania sie,a wasza kultura
> jezyka to juz dno, lubicie pedałowac , wasi koledzy w holandii chca załozyc
> partie by uprawiac wielka miłosc z małymi dziecmi i zwierzatkami, cóz widac
> niedługo pod rzadami lewaków i w polsce do tego moze dojsc, chwalicie sie
swoim
> homoseksualizmem ,swoja droga jak wszyscy beda pedałowac to za jakies 1OO lat
> bedziemy musieli sie zapisac do białej ksiegi gatunków zagrozonych
> wyginieciem, bo w takim wypadku to nawet misie panda nas przezyja,piszecie ze
> jestescie TOLERANYJNII ale to jakos nie tolerujecie neofaszystów ,cos mi tu
> niegra bo mówicie jedno a robicie drugie smierdzi mi to jakas hipokryzja
wezci
> e
> sie tak pozadnie okreslcie bo niewiem jak was traktowac, no wiec czerwona brac
> wezcie sie w garsc i zróbcie pozadek z tymi bandytami tylko szybciutko czekam
> na fabułe do jakiejs nowej komedii lewacy przypominacie mi takie dwie myszy z
> bajki pt. pinki i mózg .....mózg i co bedziemy jutro robic ? jak to
> co pinki bedziemy zdobywac swiat!!!!!!!.... i co odcinek im sie nie udaje
> podsumowanie to wy jestescie zagrozeniem nie tylko do tak znienawidzonych
> przez was neofaszystów ale nawet dla normalnych ludzi sam stalin wymorodował
> wiecej ludzi niz cała druga swiatowa wywołana przez faszystów jestescie
> smieszni pozdrawiam k88 c18 88

A Ty jesteś kolejnym analfabetą na forum. Również pozdrawiam.


Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Giertych nie chce manifestacji wszechpolaków
Giertych nie chce manifestacji wszechpolaków
Wreszcie coś mądrego, z ust ministra edukacji. A tak wracając do samych
manifestacji, jestem osobą b. tolerancyjną. Jednak, ku czemu służą
manifestacje samych homoseksualistów? Jest ich niewielka część procenta z
całego społeczeństwa, a robią z siebie wielkie halo. Posiadają prawa wyborcze?
Posiadają, Przysługuje im równość wobec prawa? Przysługuje, więc o co chodzi?
Czy są organizowane parady heteroseksualistów? Dla mnie to jest czysty
bezsens. Homoseksualizm powinno zostawić się w domu, a jeśli nie to nie
afiszować się z tym tak i nie oznajmiać całemu światu, że jest się odmiennej
orientacji. Ja nie afiszuje się moją orientacją. Jak już powiedziałem, jestem
tolerancyjny, nie chcę aby komukolwiek zostały odebrane bezprawnie jego prawa,
ale prawda jest taka, że niektórzy już przesadzają. Jeżeli chodzi o samych
homoseksualistów, jestem przeciw wychowywaniu przez nich dzieci, czy też
organizowaniu demonstracji publicznych lub „wchodzenia” do przedszkoli i szkół
podstawowych w celu uświadamiania dzieci na ten temat. Nie chodzi tutaj o
cenzurę tylko po prostu dzieci są jeszcze zbyt młode na taką wiedzę. Dlatego
prośba do ludzi odmiennej orientacji: - Wiemy, że jesteście, że istniejecie,
nie zabraniamy wam tego, ale opamiętajcie się. Nie jesteście sami. Poza wami
żyje 99% ludzi o innych poglądach. Więc uszanujcie to. Co do zachowań samej
młodzieży wszechpolskiej, uważam ze zbyt radykalnie przedstawia swoje poglądy.
Świadczy o tym chociażby „kulturajęzyka. Dlatego prośba do władz Młodzieży
Wszechpolskiej, opamiętajcie się. Wszyscy jesteśmy ludźmi niezależnie od płci,
rasy, wyznania, orientacji czy też poglądów. Winniśmy być traktowani na równi,
wy tego nie przestrzegacie. Zachowujecie się jak przepraszam za kolokwializm
„dzicz” i mam wrażenie, że ta organizacja nie służy niczemu dobremu. Tym
bardziej, że agresja fizyczna i słowna w Polsce sięgnęła apogeum.

Dziękuję Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Giertych nie chce manifestacji wszechpolaków
m.maciejczyk napisał:

> Wreszcie coś mądrego. A tak wracając do samych manifestacji, jestem osobą b.
> tolerancyjną. Jednak, ku czemu służą manifestacje samych homoseksualistów?
Jest
> ich niewielka część procenta z całego społeczeństwa, a robią z siebie wielkie
> halo. Posiadają prawa wyborcze? Posiadają, Przysługuje im równość wobec prawa?
> Przysługuje, więc o co chodzi? Czy są organizowane parady heteroseksualistów?
> Dla mnie to jest czysty bezsens. Homoseksualizm powinno zostawić się w domu, a
> jeśli nie to nie afiszować się z tym tak i nie oznajmiać całemu światu, że
jest
> się odmiennej orientacji. Ja nie afiszuje się moją orientacją. Jak już
> powiedziałem, jestem tolerancyjny, nie chcę aby komukolwiek zostały odebrane
> bezprawnie jego prawa, ale prawda jest taka, że niektórzy już przesadzają.
> Jeżeli chodzi o samych homoseksualistów, jestem przeciw wychowywaniu przez
nich
> dzieci, czy też organizowaniu demonstracji publicznych lub „wchodzenia
> 221; do
> przedszkoli i szkół podstawowych w celu uświadamiania dzieci na ten temat. Nie
> chodzi tutaj o cenzurę tylko po prostu dzieci są jeszcze zbyt młode na taką
> wiedzę. Dlatego prośba do ludzi odmiennej orientacji: - Wiemy, że jesteście,
że
> istniejecie, nie zabraniamy wam tego, ale opamiętajcie się. Nie jesteście
sami.
> Poza wami żyje 99% ludzi o innych poglądach. Więc uszanujcie to. Co do
zachowań
> samej młodzieży wszechpolskiej, uważam ze zbyt radykalnie przedstawia swoje
> poglądy. Świadczy o tym chociażby „kulturajęzyka. Dlatego prośba
> do władz
> Młodzieży Wszechpolskiej, opamiętajcie się. Wszyscy jesteśmy ludźmi
niezależnie
> od płci, rasy, wyznania, orientacji czy też poglądów. Winniśmy być traktowani
n
> a
> równi, wy tego nie przestrzegacie. Zachowujecie się jak przepraszam za
> kolokwializm „dzicz” i mam wrażenie, że ta organizacja nie służy ni
> czemu
> dobremu. Tym bardziej, że agresja fizyczna i słowna w Polsce sięgnęła
apogeum.
>
> Dziękuję

... a czemu służą manifestacje... samych katolików... ???
Te w formie najprzeróżniejszych procesji, pielgrzymek czy czegoś tam jeszcze...
gdzie się idzie....
Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Giertych nie chce manifestacji wszechpolaków
Wreszcie coś mądrego. A tak wracając do samych manifestacji, jestem osobą b.
tolerancyjną. Jednak, ku czemu służą manifestacje samych homoseksualistów? Jest
ich niewielka część procenta z całego społeczeństwa, a robią z siebie wielkie
halo. Posiadają prawa wyborcze? Posiadają, Przysługuje im równość wobec prawa?
Przysługuje, więc o co chodzi? Czy są organizowane parady heteroseksualistów?
Dla mnie to jest czysty bezsens. Homoseksualizm powinno zostawić się w domu, a
jeśli nie to nie afiszować się z tym tak i nie oznajmiać całemu światu, że jest
się odmiennej orientacji. Ja nie afiszuje się moją orientacją. Jak już
powiedziałem, jestem tolerancyjny, nie chcę aby komukolwiek zostały odebrane
bezprawnie jego prawa, ale prawda jest taka, że niektórzy już przesadzają.
Jeżeli chodzi o samych homoseksualistów, jestem przeciw wychowywaniu przez nich
dzieci, czy też organizowaniu demonstracji publicznych lub „wchodzenia” do
przedszkoli i szkół podstawowych w celu uświadamiania dzieci na ten temat. Nie
chodzi tutaj o cenzurę tylko po prostu dzieci są jeszcze zbyt młode na taką
wiedzę. Dlatego prośba do ludzi odmiennej orientacji: - Wiemy, że jesteście, że
istniejecie, nie zabraniamy wam tego, ale opamiętajcie się. Nie jesteście sami.
Poza wami żyje 99% ludzi o innych poglądach. Więc uszanujcie to. Co do zachowań
samej młodzieży wszechpolskiej, uważam ze zbyt radykalnie przedstawia swoje
poglądy. Świadczy o tym chociażby „kulturajęzyka. Dlatego prośba do władz
Młodzieży Wszechpolskiej, opamiętajcie się. Wszyscy jesteśmy ludźmi niezależnie
od płci, rasy, wyznania, orientacji czy też poglądów. Winniśmy być traktowani na
równi, wy tego nie przestrzegacie. Zachowujecie się jak przepraszam za
kolokwializm „dzicz” i mam wrażenie, że ta organizacja nie służy niczemu
dobremu. Tym bardziej, że agresja fizyczna i słowna w Polsce sięgnęła apogeum.

Dziękuję
Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Talmud o gojach
petrucchio napisał:

> Kultura języka własnego kraju jest jednym ze składników patriotyzmu

Nie stosuj zasłony dymnej bo to się zle kojarzy. Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Gosiewski o komisji ws. inwigilacji dziennikarzy
Kultura języka a Pan Gosiewski
To, że Pan Gosiewski ma jakiekolwiek zdanie na temat dziennikarzy jest szalenie
kuriozalne. Pan Gosiewski powinien zapisać się raczej na kurs poprawnej polszczyzny. Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Cenzura na forum onet.pl
Kultura jezyka angielskiego wymaga abys chlopcze nie uzywal apostrofow.Do not
make to jest forma poprawna w wypowidziach publicznych,ale wybaczam Ci bo sam
robie bledy uzywajac polskiego. Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Prezydent: "Mówiono o zagrożeniu demokracji, a ...
szybki40..A ty nadal masz kłopoty z językiem i....
kulturą języka polskiego.. Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Feministki za antykoncepcją przez sterylizację
brawo:) Dobrze,ze ktoś jeszcze zna język polski.
Zaskakuje mnie zawsze niska kultura języka u osób deklarujących swój patriotyzm
i przywiazanie do narodu. Wstyd! Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: jakie bmw lub mazda za 13000zł dla dziewczyny?
Oddzielnie to sobie możemy pojechać na wczasy. Partykułę "nie" z różnymi
częściami mowy piszemy rozdzielnie. Bardzo mnie boli, że dysponując tak niską
kulturą języka, pozwalasz sobie na zaśmiecanie tego zacnego forum. Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: stylistyka i kultura jezyka...
stylistyka i kultura jezyka...
mam taka malutka prosbe... czy kos ma moze jakiegos linka ze stylami
jezykowymi? zwlaszcza z artystycznym?
bede dozgonnie wdzieczna gdyby ktos mial i sie podzielil.
mrau Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Kultura języka - co to takiego?
Kultura języka - co to takiego?
Czy to poprawny język, wszystko to co się przyjęło,
język litaeracki i teatralny, neologizmy i zapożyczenia - co tam jeszcze?
Jak to zdefiniować i czego się domagać?
Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Kultura języka na forach internetowych
Kultura języka na forach internetowych
Czy waszym zdaniem,w intrnecie można pisac wszystko, co ślina na język
przyniesie?? Casus Pan_Pndzelek!!!!!!!!!!!!!!!! Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: zasylanie listow z wakacji, brrr
VdB <van.den.budenma@chello.plnapisał(a):


| Cóż jest za ostre? To o poprawnościowcach czy o prawie? Czy o tym, że
| większość?

Na przykład o poprawnościowcach. Ale też o większości --- tego akurat
nikt nie badał.


Nie sądzę. Uprawianie językoznawstwa i działalności
poprawnościowej/normatywnej/związanej z tzw. kulturą języka to są zupełnie
różne typy aktywności. Jak naukowa i społeczna.

Role te są nagminnie mylone, może dlatego, że ludzie na ogół nie wiedzą, czym
tak naprawdę zajmuje się językoznawca.

Pewnie, że nikt nie badał, czy większość, ale silne wrażenie utożsamiania tych
ról odnoszę przy rozmowach z ludźmi nie zajmującymi się bliżej
językoznawstwem. Ponieważ takich ludzi jest w społeczeństwie większość (co już
niewątpliwe), wnioskuję, że większość ludzi myli jedno z drugim.


A drukarze byli dużo lepsi?


No byli. Stanowili grupę ludzi, którzy naonczas profesjonalnie zajmowali się
językiem, i jego ortograficzna systematyzacja była dla nich żywotnym,
praktycznym problemem. Nie interesującą kwestią teoretyczną, ale czymnś, co ma
realnie ułatwiać komuś życie. W ich interesie było załatwić go jak
najlogiczniej i najwygodniej.

Jeśli spojrzymy na pomysły, jakie się kluły w głowach ówczesnych
intelektualistów, to należy się cieszyć, że to drukarze w końcu zadecydowali.
Gdyby Parkoszowic miał organizacyjne możliwości rażenia (np. przez
ministerstwo oświaty, komisję kultury języka itp.), pewnie by swoje pomysły
wdrożył. Pomysły interesujące systemowo, ale niestety bezużyteczne praktycznie.


Z drugiej strony --- pewna standaryzacja się opłaca.


Pewnie, że tak, nie twierdzę inaczej.


| Tak się składa, że całkiem nieźle radzi sobie język sam ustalając te
| reguły.

Mhm. A jak on je ustala?


Napisałem przecież.


| Decyzja centralna może się przydać np. w sytuacji, kiedy jakiś język nie ma
| jednego standardu literackiego, tylko np. cztery różne dialekty i trzy
| systemy pisma, każdy pisze jak mu się wydaje, bo nie ma masy krytycznej
| zdolnej przeważyć szalę na korzyść jednej z wersji.

A dlaczego nie ma mieć czterech dialektów i trzech systemów pisma?


Dlatego, że wtedy nie jest jednym językiem, albo niedługo nim pozostanie.

Przynajmniej wedle kryteriów, które znamy z wieku XIX i XX, bo jak zachodzą
procesy dyferencjacji języków w warunkach powszechnej edukacji, istnienia
mediów itp. - na dłuższą metę nie wiemy.


O garderobie to chyba jednak NTG.


Nie mówię przecież o garderobie.


Tu mówimy o użyciu poświadczonym ---
dawniej. Gust nie ma tu nic do rzeczy, bo ludzie mówili jakoś
niezależnie od dzisiejszych gustów.  


Ależ właśnie gust tu ma najwięcej do powiedzenia. Niezależnie od tego jak
ludzie mówili kiedyś, my w dzisiejszych warunkach wybieramy sobie z języka to,
co nam dziś odpowiada. Co wiąże się z poczuciem estetyki językowej, wyczucia
stylu i paroma innymi rzeczami, które z racji swojej subiektywności można
określić mianem gustu.

Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: zasylanie listow z wakacji, brrr


Nie sądzę. Uprawianie językoznawstwa i działalności
poprawnościowej/normatywnej/związanej z tzw. kulturą języka to są zupełnie
różne typy aktywności. Jak naukowa i społeczna.


Myślę, że wątpię, ale najpierw zadam pytanie, co to jest językoznawstwo,
a co --- działalność poprawnościowa. No i jeszcze: co to jest kultura
języka?


Role te są nagminnie mylone, może dlatego, że ludzie na ogół nie wiedzą, czym
tak naprawdę zajmuje się językoznawca.


O, pięknie. A czym się zajmuje?


Pewnie, że nikt nie badał, czy większość, ale silne wrażenie utożsamiania tych
ról odnoszę przy rozmowach z ludźmi nie zajmującymi się bliżej
językoznawstwem. Ponieważ takich ludzi jest w społeczeństwie większość (co już
niewątpliwe), wnioskuję, że większość ludzi myli jedno z drugim.


W istocie większość ludzi uważa, że językoznawcy to przede wszystkim
kultura języka (w wąskim sensie), ale większość ludzi uważa też, że
matematycy to nudziarze, a fizycy to wariaci. Coś z tego dla
matematyków, fizyków itd. wynika?


No byli. Stanowili grupę ludzi, którzy naonczas profesjonalnie zajmowali się
językiem, i jego ortograficzna systematyzacja była dla nich żywotnym,
praktycznym problemem. Nie interesującą kwestią teoretyczną, ale czymnś, co ma
realnie ułatwiać komuś życie. W ich interesie było załatwić go jak
najlogiczniej i najwygodniej.


A w interesie językoznawcy- pragmatyka nie jest?
BTW Kiedy tzw. przeciętny człowiek zajrzy sobie do podręcznika
typografii, to zdziwi go, ile utrudniających życie zasad tam jest (np.
pozycja przypisu na kolumnie szpicowej). Może trzeba po prostu mieć
wprawniejsze oko.


Gdyby Parkoszowic miał organizacyjne możliwości rażenia (np. przez
ministerstwo oświaty, komisję kultury języka itp.), pewnie by swoje pomysły
wdrożył. Pomysły interesujące systemowo, ale niestety bezużyteczne praktycznie.


Trudno wyrokować. Po pierwsze: próbował uchwycić inny stan języka
(głównie gdy idzie o barwy samogłosek), po drugie --- dziś byśmy do tego
byli przyzwyczajeni jak  Francuzi do swojej archaicznej pisowni
notującej dawno nieistniejące barwy samogłosek.


| Tak się składa, że całkiem nieźle radzi sobie język sam ustalając te
| reguły.
| Mhm. A jak on je ustala?
Napisałem przecież.


Emanacją są więc drukarze?


| A dlaczego nie ma mieć czterech dialektów i trzech systemów pisma?  
Dlatego, że wtedy nie jest jednym językiem, albo niedługo nim pozostanie.


A niemiecki --- ma wiele dialektów. A swahilli?


| Tu mówimy o użyciu poświadczonym ---
| dawniej. Gust nie ma tu nic do rzeczy, bo ludzie mówili jakoś
| niezależnie od dzisiejszych gustów.  

Ależ właśnie gust tu ma najwięcej do powiedzenia. Niezależnie od tego jak
ludzie mówili kiedyś, my w dzisiejszych warunkach wybieramy sobie z języka to,
co nam dziś odpowiada. Co wiąże się z poczuciem estetyki językowej, wyczucia
stylu i paroma innymi rzeczami, które z racji swojej subiektywności można
określić mianem gustu.


Gruba przesada --- jest wiele osób, co do których panuje powszechna
zgoda, że posługują się dobrym stylem. Jest też wiele zachowań
językowych powszechnie uważanych za obciachowe. Są też zjawiska
charakterystyczne dla pewnych grup społecznych itd. To, jak mówimy
dzisiaj jest na przykład wypadkową naszego wychowania, tego, jak mówili
nasi starsi kuzyni, otoczenie. Żeby mieć gust językowy, trzeba mieć jaką
taką świadomość zróżnicowania stylistycznego, regionalnego itp. --- a to
już jest pragmatyka w najczystszej postaci.
Pomijam już zupełnie to, że gust --- rzecz wysoce zawodna. A jeśli ktoś
uważa za gustowne odmianę postaci "Amerykan" (gen pl), "drzwiów" (gen)
czy "naręczą" (acc sg)?

vdb

Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: mnie czy mi? Tobie czy Ci? a co z "się"

Dziękuję za potwierdzenie, bo już zaczynałem się obawiać, że nie wiem co to
zdanie...

A na poważnie, chodziło o straszny brak precyzji w Twojej wypowiedzi: "nie
może" to znaczy nie może. A jeśli jednak może, to kto jak kto ale
specjalistka nie może pisać, że nie może. A z tego co napisałaś wynika że
albo "Umyłem się." to nie zdanie, albo też zdanie niepoprawnie zbudowane.

Niby każdy wie o co chodzi, ale spośród dziesiątków zupełnie beztreściowych
wypowiedzi zamieszczanych w tej grupie Twoje wyróżniają się zazwyczaj
dokładnością i wysokim stężeniem informacji, stąd i wyższe wymagania pod
Twoim adresem...


1. Dziękuję Radku, za wysoką ocenę moich wypowiedzi. Bardzo mi jest miło, kiedy
mówi to ktoś, kto mnie osobiście nie zna, bo nie ma w tym żadnego interesu, no
może poza moim dalszym uczestnictwem na forum grupy.
2. Absolutnie nie chciałam stać się powodem jakiegokolwiek konfliktu w grupie.
Długo miałam obawy, czy w ogóle powinnam zabierać głos, ale dusza belfra
przeważyła. Uważam bowiem, że jeżeli ktoś chce się czegoś dowiedzieć, a ja to
wiem, to jest moim obowiązkiem (właśnie belfra), żeby mu odpowiedzieć. Cały
czas też staram się kontrolować, nie wiem czy skutecznie, żeby moje wypowiedzi
nie były *przenaukowione*, co wcale dla mnie nie jest łatwe. Pewnie już
zauważyliście, że nie wypowiadam się w kwestiach oczywistych, na które
odpowiedź można znaleźć w każdym słowniku i podręczniku gramatyki. Odpowiedzi
na takie pytania udzielają inni i bardzo mnie to cieszy, bo nie ma nic bardziej
wzbogacającego człowieka, jak zaglądanie do książek.
3. Uważam, że wiele (większość) wypowiedzi w tej grupie jest bardzo ciekawych i
na wysokim poziomie, choć niekoniecznie wyrażane są one w sposób naukowy, ale
to bardzo dobrze. Sądzę, że jest to jedna z zalet grupy. Przychylam się do
twierdzenia, że nie ma głupich pytań, co najwyżej kłopotliwe. I to też dobrze,
bo zmuszają do myślenia. Na niektóre pytania ja również nie umiem odpowiedzieć,
wówczas się nie wypowiadam. Na przykład w dyskusji na temat *na* (na Ukrainę,
na Mazury) i *do* (Niemiec, do Wielkopolski) można wymienić cała serię
przykładów i ogólne stwierdzenie, ze w jednym przypadku chodzi o region a w
drugim o państwo (co nie sprawdza sie w przypadku Mazur i Wielkopolski czy
Małopolski, choć można sobie kombinować, że druga część *polski* narzuca użycie
przyimka *do*, ale to tylko kombinacje), ale tak naprawdę nie wiadomo dlaczego
raz uzywa się *do*, a raz *na*, jakie były przyczyny tego rozróżnienia. Moi
koledzy językoznawcy, również nie znają odpowiedzi na tak postawione pytanie.
Niestety, nie wszystko, co dotyczy języka, da się wyjaśnić. Podobnie jak w
przypadku serii pytań o to co jest między szeptem i krzykiem itp. Dlaczego nie
ma nazwy na to *coś*. Mnie nasuwa się tylko jedna odpowiedź, która niestety
często jest jedyna w przypadku wielu pytań, a mianowicie taka, że człowiek nie
miał powodu nazwać tej czynności. Dawno już zuważono, że język ma charakter
antropocentryczny i nazywane jest tylko to, co człowiek ma potrzebę nazywać.
Stąd na przykład znacznie więcej jest nazw tego, co odbiega od normy, niż tego,
co z normą jest zgodne i naturalne. Więcej jest nazw zachowań negatywnych niż
pozytywnych, bo pozytywne powinny być naturalne, normalne, nie potrzeba ich
wyróżniać.
4. Mój brak precyzji przy zdaniu *Umyłem się* i pokrewnych, znów wynikał z
tego, że straciłam samokontrolę i przeskoczyłam na inną koncepcję gramatyki,
niż ogólnie przyjęta, gdzie w ogóle nie operuje się pojęciem zdania. Oczywiście
nie jest to żadnym usprawiedliwieniem i miałeś rację zwracając uwagę na
niekonsekwencję w mojej wypowiedzi. Zauwaź jednak, że wyjaśnienie przytoczyłam
za podręcznikiem *Kultura języka polskiego*, do którego odesłałam. Kiedy w
mojej wypowiedzi pojawia się odesłanie do jakiejś pozycji książkowej, nie
zawsze sama się z takim wyjaśnieniem zgadzam. Nie mogę jednak podważać tego, co
napisane i ogólnie obowiązujące, bo nasze wypowiedzi czytają też uczniowie i
jak zechcą się na nie powoływać w rozmowie z nauczycielem (zwłaszcza takim,
który dawno zakończył edukację), mogą mieć kłopoty. O tym, z czym się nie
zgadzam w podręcznikach, mogę podyskutować tylko w obecności autora, co
oczywiście niejednokrotnie robię. Zamierzam zresztą, bo dyskusji, która miała
miejsce na forum naszej grupy, zwrócić uwagę profesora Saloniego na
nienaturalność form rodzaju nijakiego: pytałom, widziałoś itp.

Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa.
Pozdrawiam
Grażyna

Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Skończcie z tymi zmianami!
Mona <lum@niespa321.gazeta.plnapisał(a):


Użytkownik Arek napisał:
| Język jest świadkiem przeszłości, wskazuje nasze pochodzenie plemienne!


Jest też świadkiem teraźniejszości. Nigdy nie byłem w stanie zrozumieć tego,
że nagle ktoś sobie wymyślił, żeby w jakiejś organizacji, przy jakichś
uroczystościach itd. stosować stroje z dawnych czasów. Jeżeli ma to jakieś
uzasadnienie (np. stroje gwardii szwajcarskiej - co prawda, wówczas papież
nie miał takich skrupułów i kazał Michałowi Aniołowi zaprojektować coś
nowoczesnego - są zakonserwowane od kilkuset lat - niech sobie będą) to
jeszcze można to zrozumieć. Ale np. ni z gruszki ni z pietruszki pojawiają
się pomysły takie, jak to, żeby np. warszawskich sprzedawców ulicznych ubrać
w stroje z czasów Stanisława Augusta. A niby czemu nie czasów księcia
Janusza, Sokrata Starynkiewicza albo skretarza Gierka? Byłoby to równie
sztuczne i bzdurne. Podobnie z próbą konserwowania języka. Rozumiem, że nikt
nie jest tak radykalny, żeby nie pozwolić na tworzenie neologizmów dla
nowopowstałych rzeczy, ale i mniejszy radykalizm jest MSZ bez sensu. Język to
nie jakiś zabytek. Zabytkiem mogą być jego zapisy (chociaż lobby liberalno-
lewicowo-feministyczne spod znaku SLD chciałoby np. pozmieniać treść
dawniejszej literatury, która jest zbyt androcentryczna :-) )


| Kultura języka mówi o nas bardzo dużo!


Oczywiście, i własnie dlatego powinna jakoś korespondować z kulturą
społeczeństwa, a nie być jakimś zabytkiem. Zakazywać zmian w języku, to tak
jak zakazywać zmian w architekturze, literaturze, modzie itd.


|  Niech żyją
| ogonki! Niech żyją dialekty! Niech żyje ortografia! Niech żyje gramatyka,
| nawet jeśli jest tak trudna!


Niech żyją! A ja jako biolog, coś wiem o życiu :-) Życie, to proces
charakteryzujący się przemianami (krążenie i przemiana materii, przepływ
energii, ewolucja informacji). Jeśli coś się już nie zmienia, jest to bez
wąpienia martwe (np. język tocharski B).


| --
| Arkadiusz Filipczyk i jeden kudłaty ogon
| Pamiętaj, że umrzesz!


Nie zabijaj! (języka też)


| P.S. Błagam, wróćmy do wołacza,


A któż odeń odszedł? Ja używam go chyba częściej niż większość moich
znajomych (tzn. moi znajomi chyba też używają wołacza, ale wygląda on tak
samo jak mianownik :-P )


| od czasu kiedy z języka rozyjskiego usunięto
| wołacze,


Pamiętasz te czasy???


Arkadiuszu Filipczyku(?), calkowicie sie z Toba zgadzam, nawet jesli
teraz mi sie nie chce wysilac i pisze po polskawemu! NIech zyje jezyk
wyksztalcony naturalnie, nawet najbardziej skomplikowany! (w koncu jego
naturalny uzytkownik i tak nie bedzie mial z nim problemu, a
uproszczenie polskiego jezyka nie sprawi nagle, ze przebijemy angielski
na listach jezykow najczesciej nauczanych)


Och jak ja się z wami zgadzam :-) Niech żyje. Wykształcony naturalnie. Za
wszystkimi tymi pojąciami aż się kotłuje od parcia na dotychczasowe ramy i
dążenia do przemian...


--
Pozdrawiam
M.


pzdr
piotrek

Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Miedzy Wprostem a...


On Fri, 24 Oct 2003 00:02:39 +0200, Sze <s@gazeta.nospam.plwrote:

| Nie wrzucaj wszystkich rozstrzygnięć do jednego worka. Kryterium
| historyczne rzadko jest brane pod uwagę jako decydujące. Przede
| wszystkim pod uwagę bierze się stopień rozpowszechnienia i frekwencję
| danej formy, ocenia się jej przydatność funkcjonalną  i wreszcie
| stopień zgodności z systemem.

Nieprawda. "Tą książkę" ma zdecydowanie większy stopień
rozpowszechnienia,


Czy ty wiesz, co to znaczy "stopień rozpowszechnienia"? Nie chodzi o
to, ilu kolegów z twojej klasy używa określonej formy:) Poczytaj
trochę literatury na ten temat.


frekwencję (w języku mówionym), tę samą praktycznie
przydatność fukcjonalną i WIĘKSZY stopień zgodności z systemem niż "tę
książkę".


Większy? Od kiedy narzędnik i biernik tworzą związek zgody?


"Rozstrzygnięcia" polonistów są po prostu ślepym trzymaniem się zasady,
że język nigdy, pod żadnym pozorem nie ewoluuje, a jeśli, to należy
pazurami tę ewolucję powstrzymywać.


Raz jeszcze udowodniłeś swą dogłębną i rozległą wiedzę na ten temat.
Tylko dla niepoznaki ci "poloniści" zajmują się badaniem dynamizmu
zmienności, i jeśli piszą o jakimś centrum normy i sferach
peryferyjnych, o przesuwaniu granic między nimi, robią to dla
zamydlenia oczu, a między sobą rozpaczają nad tendencjami
_rozwojowymi_ języka.


Jeśli ktoś, kto podlewa swoją działalność
naukowym sosem, wkręca do argumentacji jakąś mityczną "estetykę" i
"kulturę języka", obnaża po prostu słabość swoich argumentów, jak mały
Jasio, który krzyczy "nie pójdę do dentysty, bo jest brzydki".


Nie wątpię, że kultura języka są dla ciebie czymś mitycznym. Wygląda
na to, że ani metodologia, ani aparat pojęciowy tego _działu
językoznawstwa_ nie jest Ci znany. "Piękny", "brzydki" czy "skażony"
do niego nie należą.


Językowi prawniczemu, technicznemu,
naukowemu potrzebna jest normalizacja. Codziennemu - nie[, bo
normalizuje się sam].


Nie rozumiesz. Pojęcia takie jak norma, norma realna, uzus,
kodyfikacja mają w językoznawstwie normatywnym znacznie bardziej
precyzyjne znaczenia, niż w języku potocznym, a relacje między nimi a
także systemem są ściśle określone. Tego wszystkiego nie ma w szkolnym
programie nauczania, więc na podstawie tej garści wiadomości, jakie
szkoła przekazuje, można wyrobić sobie mylne mniemanie o całości
zagadnienia. Na podstawie tego, co dotąd napisałeś, widzę, że mieszasz
normę z kodyfikacją, nie zdajesz sobie sprawy z podstawowych różnic
między nimi. Stąd te bzdury o rzekomym przekonaniu normatywistów o
niezmienności języka i próbach powstrzymywania ewolucji. Nieprawdą
jest, że to autorzy wydawnictw poprawnościowych ustalają normę, nie
mają takich możliwości ani nawet ambicji. Gdybyś wiedział, na czym
polega funkcja dystybucyjna normy, wiedziałbyś też, czemu służy
kodyfikacja. Należałoby jeszcze uświadomić sobie, na czym polegają
wszystkie inne, poza komunikacyjną, funkcje języka, a stąd już prosta
droga do wniosków dotyczących  szkodliwego czy pozytywnego wpływu
kultury języka zarówno na system, jak i jego użytkowników. Ale proszę
- wyciągaj je po bardziej szczegółowym zapoznaniu się z tematem. Na
razie przypominasz kogoś, kto opanował zaledwie tabliczkę mnożenia i
publicznie głosi, że logarytmy są głupie, bo nie wiadomo, do czego
służą.


Żeby praktykować polonistykę w sensie normatywizmu językowego,
niewątpliwie trzeba coś wiedzieć na temat języka, ale decydowanie, co
dobre, a co złe i co piękne, a co skażone, to nie nauka, a w każdym
razie nie językoznawstwo.


Wcale nie na tym rzecz polega.
Ciekaw jestem, czy wiesz, kto zasiada w takiej chociażby Radzie Języka
Polskiego? Znasz dorobek naukowy tych ludzi? Czy jesteś świadom tego,
że autorzy słowników i poradników językowych to ci sami ludzie, którzy
publikują prace z zakresu "hardcorowego" językoznawstwa, np.
fonologii, metod formalnych w opisie języków, gramatyki generatywnej,
socjolingwistyki, komparatywistyki, leksykologii itd.? Podejrzewasz
tych ludzi o jakąś naukową schizofrenię? Myślisz, że zajmowaliby się
normatywizmem, gdyby nie widzieli w tym sensu i takiej potrzeby? A tu
nagle Sze okazuje się mądrzejszy, niż Komitet Językoznawstwa Polskiej
Akademii Nauk.:) Wynalezienie nowego typu morfemu, który posiada cechy
prozodyczne i sam z sobą tworzy pary minimalne to jeszcze za mało, by
mieć o sobie takie mniemnanie.

Pozdrawiam,
Adam

Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: looknij se


Bardzo emocjonująca dyskusja, Kamilo i Rafale!


Staramy się :-)).


Mam ochotę coś napisać, ale aż strach, tyle tu różności.

1. Podłączam się tu, a nie do Rafała, bo nie daję rady ogarnąć zbyt
długich
postów, nawet  słusznych w ogólnym wydźwięku (dla mnie :-))) choć
niektórzy
uważają je za brutalne).


O Boże, a ja staram się hamować mój jęzor i być subtelna!


2. Wycieczki osobiste są cechą "języka rodziców" (nie Twoich, Kamilo,
ogólnie; akurat moją mamę, językowo bardzo wyrobioną, miałam na myśli -
jako
przykład postawy), jeśli wyrażam się mętnie, to wyjaśnię przy okazji...


Chętnie przeczytam rozwinięcie tej myśli.


3. Kultura a język to dwa pojęcia, prawda? Drugie należy do pierwszego, a
nie odwrotnie. Istnieje też "kultura języka" - jako podgrupa w grupach
"język" i "kultura", ale to temat na pracę magisterską, doktorat też...
mamy
tu za mało przestrzeni...


Od kultury języka właśnie zaczęła się ta wymiana poglądów. Niestety, i
kultura języka, i kultura jako całość nie są ostatnio w cenie i to właśnie
doprowadza mnie do szewskiej pasji.


4. Różne rejestry mowy na pewno są wszystkim tu obecnym znane. Wysokich
nie
używa się na bazarze, co nie znaczy, żeby każdy tam obecny - wulgaryzmów.
Jeszcze mamy na szczęście rozliczne niuanse. Jednak mowa prosta nie znaczy
prostacka.


O, to, to.

Osobiście sprzeciwiam się pojęciu "kultura wysoka", bo oznacza


ono, że istnieje "kultura niska" i że wartościujemy kultury. Tymczasem...
<brak miejsca


Ale przyznasz, że istnieją dzieła dla odbiorców o różnym poziomie
intelektualnym, różnych potrzebach i gustach?


5. Dowiedziałam się, ze 20 lat temu, że mentalność w Europie, w odległych
stuleciach bardzo się różniła od dzisiejszej. Niby jasne, ale: od płaczu
przechodzono do radości w ułamkach sekund. Tu najazd, gwałty, za chwilę
dosłownie śmiech i szczęście... Stres nie został wynaleziony ;-) Itp. Kto
nie wierzy, niech zajrzy do Norberta Eliasa "Przemian obyczajów w
cywilizacji Zachodu", PIW 1980.
Dlaczego o tym piszę? Bo też sądzę, że moje dzisiejsze formy, maniery,
kultura i język bardzo by raziły już w dwudziestoleciu międzywojennym (a
może i później) - chociaż pochlebiam sobie itd... No cóż, ja chamieję i
bardzo to sobie chwalę. Honi soit qui mal y pense


Ja to nazywam asertywnością :-).


PS. A do pani Stefanii Grodzieńskiej młodzieniec w TV powinien MSZ mówić
"proszę pani".


Otóż to.

Pozdrawiam

Kamila Pe.

Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: pojechaLISmy/pojeCHAlismy


mac:

| pe@poczta.onet.pl napisał(a):

| No pewnie, "poszedłem" zamiast "poszłem" to przecież
| też tylko w jednym z dialektów, czyż nie? ;)

| Swietnie, zgadza sie! Mowie powaznie. Widze, ze moj zapal edukacyjny nie
| idzie na marne:-)

Dziękuję, to mi wystarczy.
Przy okazji: sprawdź sobie, co to jest dialekt.

penna


Tak sie sklada, ze zajmuje sie tym przez wiekszosc mojego czasu i wiem dosc
dobrze co to pojecie oznacza.

W Twoich wypowiedziach przewija sie pewien mit na temat jezyka, jakich zreszta
wiele na tej grupie, o domniemanej wyzszosci dialektu standardowego. W jezyku
sa rozne dialekty, jeden z nich to dialekt uznany za standardowy. Istnieje
bledne, choc powszechne, przekonanie, ze dialekt standardowy jest w jakis
sposob lepszy od dialektow niestandardowych, czy to bardziej logiczny, bardziej
precyzyjny, pozwalajacy lepiej wyrazac mysli, wreszcie moze piekniejszy, itd.
Jest to oczywiscie bzdura, nawet jesli twierdza tak ludzie z tytulami naukowymi.

To, ze jakis dialekt uznawany jest za standardowy jest po prostu historycznym
przypadkiem i nie wynika z zadnych wzgledow scisle jezykowych. Gdy tworzyly sie
standardy jezykow za wzor jezyka standardowego sluzyl zwykle dialekt najwyzej
usytuowanej grupy spolecznej lub tez regionu, ktory byl osrodkiem wladzy czy
tez najwiekszych wplywow. Wylacznie dlatego jest on dzisiaj dialektem
standardowym, a nie dlatego, ze jest w jakis sposob lepszy tudziez nadany przez
Boga. Jednoczesnie dialekty nizszych warstw spolecznych kojarzone sa&#8230; wlasnie z
tymi warstwami, czyli nie za dobrze. Od tego bardzo blisko juz do mowienia, ze
pewne formy w niestandardowych dialektach sa odzwierciedleniem lenistwa czy tez
niskiego poziomu intelektualnego oraz, ze dialekty te sa gorsze lub ze nie
nadaja sie do precyzyjnego wyrazania mysli, itd.

W latach 60-tych byla grupa psychologow, ktora propagowala idee
tzw. &#8220;ograniczonego kodu&#8221;, ktorym to mial byc dialekt czarnych w Stanach
Zjednoczonych&#8212;-wedlug nich czarne dzieci nie dawaly sobie rady w szkole wlasnie
z powodu uzywania tego dialektu, ktory byl jakoby gorszy, mniej logiczny,
nieprecyzyjny, i przeszkadzajacy w zdobywaniu wiedzy. Poglady te, wynikajace z
nieznajomosci zasad, na jakich dziala jezyk, zostaly poddane miazdzacej (slowo
to jest tu jak najbardziej na miejscu) krytyce w artykule Williama Labova &#8220;The
logic of non-standard English&#8221;. Jest to bodaj najczesciej przedrukowywany
artykul w historii jezykoznawstwa, i jesli istnieja artykuly klasyczne w tej
dziedzinie, to to jest wlasnie jeden z nich, swietnie napisany i nie wymagajacy
przygotowania jezykoznawczego&#8212;-goraco polecam, sluze kopia, jesli mialabys
trudnosci w znalezieniu go.

Wracajac do polskiego, &#8220;poszlem&#8221; nie jest w niczym gorsze jezykowo
od &#8220;poszedlem&#8221;, jesli ktoras z tych form bardziej pasuje do systemu tego
jezyka, to predzej &#8220;poszlem&#8221;. Chcialbym podkreslic, ze nie propaguje uzywania
tej formy, co wiecej, sam jej nie uzywam. Po prostu forma ta jest kojarzona
bardzo silnie z okreslona grupa spoleczna, jest oceniana negatywnie spolecznie,
a jednoczesnie uzywanie &#8220;poszedlem&#8221; jest wyznacznikiem przynaleznosci do
tej &#8220;lepszej&#8221; grupy, tej, ktora &#8220;wie lepiej&#8221;. Jezyk stanowi dobry srodek
podkreslania swojej pozycji spolecznej, tudziez aspiracji do niej, szczegolnie
w zwiazku z pomieszaniem sie innych wyznacznikow klasy spolecznej w obecnych
czasach w Polsce. To wszystko to prawda, pamietajmy jednak, ze
jezykowo &#8220;poszlem&#8221; nie jest w niczym gorsze oraz, ze jezykowo wszystkie
dialekty sa rownorzedne.

Wszystko, o czym teraz pisze to zupelne podstawy nowoczesnego jezykoznawstwa,
czego nie nalezy mylic z rzeczami w stylu &#8220;kultura jezyka&#8221; wykladanymi na
polonistykach. Polecam kurs &#8220;Wstep do socjolingwistyki&#8221;, choc w Polosce
wykladany chyba tylko na niektorych anglistykach. Jest za to sporo literatury&#8212;-
na poczatek goraco polecam mala, ale bardzo przyjemna ksiazke Petera
Trudgilla &#8220;Sociolinguistics. An Introduction to Language and Society&#8221;. Jesli
bedziesz miala trudnosci z jej znalezieniem, chetnie Ci ja przesle, jako
prezent oczywiscie.

mac

Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: S³owniki, podrêczniki, ksi±¿ki sprzedam
Sprzedam następujące słowniki, podręczniki i książki:

1. A. P. Jewgieniewa - Slovar' russkogo jazyka (4 tomy, wyd. II popraw. i
uzup., pow. 90 tys. haseł) - 1981 - 150 zł
2. Slovar' inostrannych slov - 1987 (19 tys. haseł) - 40 zł
3. M. Fasmer - Etimołogiczeskij slovar' russkogo jazyka (4 tomy) - 1987 - 60

4. Wielki słownik techniczny pol-ros (2 tomy) - 1984 - 45 zł
5. Wielki słownik techniczny ros-pol (2 tomy) - 1983 - 45 zł
6. Mały słownik techniczny pol-ros, ros-pol - 1987 - 20 zł
7. Slovar' sinonimov russkogo jazyka - 1986 (9 tys. haseł) - 25 zł
8. Slovar' sokraszczenij russkogo jazyka - 1983 (17 tys. haseł) - 20 zł
9. Slovar' udarienij - 1984 (75 tys. haseł) - 20 zł
10. Slovar' paronimov russkogo jazyka - 1984 (1 tys. haseł) - 15 zł
11. Russko-anglijskij slovar' kryłatych slov - 1984 (1900 haseł) - 10 zł
12. Russian - English Dictionary of Socio-Political Terms - 1987 (9 tys.
haseł) - 15 zł
13. Russian - English Dictionary of Proverbs and Sayings - 1989 (500
entries) - 15 zł
14. Angło-russkij slovar' po wyczislitel'noj technikie - 1984 (34 tys.
haseł) - 15 zł
15. Slovar' trudnostiej russkogo jazyka - 1987 (30 tys. haseł) - 25 zł
16. J. Łukszyn - Rosyjski wyraz - Słownik naukowo-dydaktyczny - 1988 (6 tys.
haseł) - 20 zł
17. Orfoepiczeskij slovar' russkogo jazyka - proiznoszen'je, udaren'je,
gramaticzeskije formy - 1984 (63500 haseł) - 25 zł
18. Uczebnyj slovar' soczetaiemosti terminov - finansy i ekonomika - 1988 (1
tys. haseł) - 25 zł
19. English - Russian Dictionary of Computers and Programming - 1987 (6 tys.
haseł) - 15 zł
20. Uczebnyj slovar' głagol'nych form russkogo jazyka - 1988 - 20 zł
21. Frazeologiczne związki łączliwe w j. rosyjskim - 1980 (słownik 3 tys.
haseł) - 10 zł
22. S.I. Ożegow - Slovar' russkogo jazyka - 1987 (57 tys. haseł) - 60 zł
23. Niemiecko-russkij slovar' - 1988 (20 tys. haseł) - 10 zł
24. Russko-francuzskij slovar' - 1985 (25 tys. haseł) - 10 zł
25. Slovar' frazeołogiczeskich sinonimov russkogo jazyka - 1987 (730
sinonimiczeskich riadov) - 25 zł
26. I. Pulkina, E. Zakhava-Nekrasova - Russian. A Practical Grammar With
Exercises (1988) - 12 zł
27. J. Fisiak, M. Lipińska-Grzegorek, T. Zabrocki - An Introductory
English-Polish Contrastive Grammar (1978) - 5 zł
28. A. Kaznowski, E. Mioduszewska - Exercises in English Structural and
Transformational Syntax (1983) - 5 zł
29. D. Buttler, H. Kurkowska, H. Satkiewicz - Kultura języka polskiego (t.
2) - Zagadnienia poprawności leksykalnej (1982) - 5 zł
30. L.S. Wygotski - Myślenie i mowa (1989) - 10 zł
31. J. Ciecierska, B. Jenike, K. Tudruj - English for Pharmacy - Język
angielski - Podręcznik dla studentów farmacji (1987) - 5 zł
32. J. Ciecierska, B. Jenike, K. Tudruj - English in Medicine - Podręcznik
dla studentów wydziałów lekarskich akademii medycznych (1989) - 5 zł
33. Roget's 21st Century Thesaurus (1992) - 6 zł
34. V.N. Komissarov, A.L. Koralova - A Manual of Translation from English
into Russian (1990) - 5 zł
35. A. Platkow, M. Jaworowski - Mówimy po francusku - Kurs dla
początkujących z kasetami (3 kasety) (1991) - 20 zł
36. J. Murphy - Potęga podświadomości (2000) - 10 zł

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
1. W. Woroszylski - Życie Majakowskiego (1984) - 10 zł
2. K. Czapek - Putieszestwia (1988) - 15 zł
3. A. Płatonow - Czewengur (1988) - 12 zł
4. A. Bieły - Srebrny Gołąb (1987) - 10 zł
5. M. Bulgakov - Hanskij ogon'. Powiesti i rasskazy (1988) - 10 zł
6. O.A. Andriejew, L.N. Hromow - Technika bystrogo cztienija (1987) - 5 zł
8. Mały słownik techniczny polsko-angielski (1985) - 5 zł
9. L.G. Alexander - Fluency in English 4 (1988) - 5 zł
10. N. Morciniec, S. Prędota - Podręcznik wymowy niemieckiej (1985) - 6 zł
11. N. Morciniec, S. Prędota - Fonetyka kontrastywna języka niemieckiego
(1984) - 6 zł
12. L. Sikorski - Mały słownik polsko-szwedzki (1976) - 6 zł
17. D. E. Rozental - Punktuacja i uprawlienije w russkom jazykie (1988) - 10

18. Russkaja orfografia i punktuacja (1988) - 5 zł
20. M. Bulgakov - Master i Margarita (1988) - 12 zł
21. M. Zoszczenko - Gołubaja kniga - Powiesti ( 1988) - 10 zł
22. A. Tolstoj - Piotr Pierwyj (1952) - 5 zł
23. A. Grin - Ałyje parusa (1988) - 5 zł
24. N.W. Gogol - Powiesti, dramaticzeskije proizwiedienija (1983) - 5 zł

Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Wf na wyższych uczelniach
...a szczególnie na wrocławskim UWr, Piętnuję. Przed chwilą wróciłem z
siatkówki - wypasista sprawa, poruszał się człowiek pograł... ale co z tego,
skoro można sobie pograć tylko raz tygodniowo, półtorej godziny? A powód
jest, niestety, prosty: po pierwsze, Wf jest obowiązkowy, co jest dla mnie
kretynizmem, bo pojawiają się notorycznie osoby, które chcą go tylko
zaliczyć, więc im kompletnie nie zależy na grze i psują zabawę innym (jak to
nazwał nasz wfista, tryb "nalot bombowy"). Po drugie, miejsc jest wyjątkowo
mało, więc teoretyczne pierwszeństwo mają oczywiście osoby z drugich i
trzecich lat, a nierzadko też z piątych, którzy sobie nagle przypomnieli, że
muszą ów Wf zaliczyć. Po trzecie - gdy znajdzie się grupa osób, które grają
z chęcią i ćwiczyliby częściej, nie mają jak, bo zajmą miejsce w innej
grupie. Dzięki pewnemu niedopatrzeniu w internetowym systemie zapisów mogę
grać i ja - bodajże już drugi semestr ponad obowiązek. Ale i tak ćwiczę z
czystym sumieniem, bo na 18 miejsc zapisało się tylko 16 osób.

Lekarstwo byłoby proste - albo zmniejszyć ilość obowiązkowych godzin Wfu
albo wogóle wyłączyć go z zestawu przedmiotów obowiązkowych. Nie wiem:
władze boją się, że ludzie przestaną chodzić na Wf? IMO byłoby raczej na
odwrót, większość ludzi, których znam, chodzi na Wf po to, by pograć - a nie
po to, by go tylko odklepać, zaliczyć.

Trochę offtopicznie, ale drugim idiotyzmem jest dla mnie obowiązek
zaliczenia dwóch "humanów" na instytucie _matematyki_ do końca trzeciego
roku. Po pierwsze, idea "wszechstronnego wykształcenia" jest tu raczej nie
do zastosowania, bo przecież studia z samej idei są kierunkowe. Po drugie,
chodzę teraz - przymusowo - na przedmiot, który się zwie "Filologia
klasyczna". Myślę, że wystarczy, że napiszę, iż Filologia klasyczna stanowi
cały _wydział_ UWr. Wykładowca przyszedł do nas - i gdy usłyszał nazwę
przedmiotu, który miał wykładać (!), załamał ręce i spytał, czego on nas ma
właściwie nauczyć. Nie muszę chyba dodawać, że - z tego, co wiem - wszystkie
przedmioty humanistyczne zalicza się praktycznie samą obecnością (dobrze
choć, że wykładowcy z innych wydziałów są świadomi, że mają do czynienia z
matematykami), więc już ten fakt podważa sens istnienia takowych
przedmiotów.

Jeszcze słówko komentarza na temat owego wszechstronnego wykształcenia -
apeluję o zdrowy rozsądek. Jestem świadom tego, że człowiek nie może być
tylko wykształcony "w jedną stronę" (np. ja równie chętnie klepię programy i
projektuję strony internetowe, co np. gram w siatkówkę, czytam książki i
jeżdżę konno i na rowerze), ale wymuszanie od człowieka, który na codzień
tonie w całkach i kodzie źródłowym, zagłębiania się w szczegóły nauk
humanistycznych, jest dla mnie idiotyzmem.

Co więcej - przecież jeśli chciałbym zaliczyć jakiś przedmiot humanistyczny,
to poszedłbym nań do odpowiedniego wydziału, trudno przypuszczać, żeby na
wydziale matematyki był dobrze wyłożony jakiś przedmiot humanistyczny, to
IMO mniej więcej tak, jakby mechanikowi samochodowemu kazać naprawić system
kanalizacyjny. I tu mechanika i tu, a jednak.

Rozwiązanie? Analogiczne. Albo wyłączyć humany z przedmiotów obowiązkowych
albo zupełnie usunąć je z instytutu matematyki - przecież wykłady są otwarte
i za zgodą dziekana (a nie słyszałem od nikogo, by się nie zgodził), można
uczęszczać na dowolne przedmioty na całym Uniwersytecie.

Inną sprawą jest, że w zeszłym semestrze jako wolny słuchacz, chodziłem na
wykłady Miodka "Kultura języka". Było fajnie, świetny człowiek, sympatyczny
i wyjątkowo inteligentny - należący do niewielkiej ilości profesorów, którzy
umieją wykładać nie nudząc przy tym - ale mimo wszystko mógłbym przecież
chodzić na odpowiedni wykład na instytut nauk humanistycznych (czy jak się
on tam zwie) i uczęszczać na jego wykłady.

Takoż dla pomysłodawcy, który spowodował, że powyższe przedmioty są
obowiązkowe, soczyste piętno.

Pozdrawiam -- (Co by jeszcze ze dwie godziny pograł) -- Spook.

P.S. Warto również dodać, że siatkówka ma swój dodatkowy atut - na 16
zapisanych osób tylko 3, włączając mnie, są płci męskiej ;P

Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Przeciwników kary śmierci

Michał Dębicki napisał(a) w wiadomości: <7v2k2l$fh@sunsite.icm.edu.pl...

[po swoim bez żalu]


Nie znam Twoich intencji, co najwyżej domyślam się
(czytałem sporo Twoich postów)
ale tekst powyższy (nie wyciąłem ani  kawałka) zrobił na  mnie wrażenie
Nie to, że drastyczny, w końcu wystarczy włączyć telewizor...


Intencje moje były takie, żeby to coś co chciało się zabawić w handlarza
żywym towarem dokonało żywota w bardzo bolesnych okolicznościach. I
dodatkowo żeby śmierć tego czegoś miała wydźwięk edukacyjny: patrzcie ludzie
jak możecie skończyć jak zrobicie coś bardzo złego - gawiedź patrzeć będzie
jak konacie we własnej krwi, flakach, gównie i urynie. Ponieważ jednak
lektura uczy, że palowanie jest jednym z najbardziej bolesnych i okrutnych
sposobów odbierania życia (umiejętnie nabity skazaniec mógł konać kilka dni
dlatego dobrze wykwalifikowani kaci byli w cenie) zaś owa "ingredencyja"
dodatkowo zwiększała krzepliwość krwi i wzmacniała odczuwany przez nabitego
ból pozwoliłem sobie opis palowania nieco stonować.


On wzbudził tęsknotę...
Tęsknotę za sprawiedliwością i Prawem przez duże P.
Z jednej strony prawo dzielące włos na czworo (żeby tylko na czworo),
prawo krętaczy  sądowych, uległych sędziów  i  bezwzględnych adwokatów,
prawo bezsilne wobec oszołomów z politycznych stajni (czyt. chlewów),
Z drugiej strony  "Bierzemy tedy palik gracko okorowany..."...


Zwróć uwagę, wysoce postawieni z racji czy to pieniędzy czy to sprawowanego
stanowiska są dla polskiego prawa praktycznie nieosiągalni. Prawo jest dla
maluczkich, którzy mają ograniczone możliwości i środki żeby się wyłgać.


I to właśnie jest nieszczęście wspaniale rozwiniętej  cywilizacji;
technologicznego kolosa, moralnego karła.
Społeczeństwa szukającego drogi do  gwiazd , etycznie
zacofanym nawet wobec czasów gdy najwłaściwszym prawem było
"oko za oko, ząb  za ząb"


Cóż, socjotechniczne urabianie społeczeństwa do punktu widzenia i poglądów
władzy jest wynalazkiem starym jak świat. W Polsce nachalna propaganda
połączona z bytowym skundleniem większości społeczeństwa (bardziej
martwiliśmy się "załatwieniem" jedzenia i innych udogodnień cywilizacyjnych
niż czytaniem książek i oddawaniu się rozmyślaniom) spowodowała to, że
człowiek bierze gazetę lub włącza telewizor i bezkrytycznie łyka to co tam
mu napiszą albo powiedzą. Pomijam przygnębiające raporty, które głoszą że
duża część badanej grupy, reprezentatywnej dla naszego społeczeństwa nie
jest w stanie zrozumieć prostych komunikatów prasowych. Czytelnictwo książek
zdycha, stare pokolenie nie ma czasu, młode woli obrazki, które można
zaabsorbować bez większego wysiłku. Brak refleksji, ba, refleksji brak
myślenia, wiwatowanie tej grupie która krzyczy głośniej, melodyjniej lub
ubiera swoje hasła w okrągłe, pięknie brzmiące, miodopłynne i puste słowa.
Ideały: kasa (jak mawiają młode wilki czwóra, fura i komóra na start) no i
może kiedyś rodzina. Lojalność, honor, etyka w postępowaniu, patriotyzm
(śmiechu warty anachronizm), szacunek dla kobiet i starszych, kultura
języka - wszystko to odstawiono do lamusa gdyż hamuje nas w osiągnięciu
ideału największego - kasy. Małe świństewka robione na co dzień nie budzą
już u nas niesmaku, przywykliśmy. Karłowatość moralna jest wydaje mi się
zwykłą cechą charakteru w naszych czasach i nie widzę sposobu na zmianę tego
stanu rzeczy. Dlatego mnie osobiście z lekka śmieszy chór krzyczących tak
zwanych porządnych ludzi, że kara śmierci jest be. A moment powrotu prawa
"oko za oko, ząb za ząb" jest już bliski gdyż spiralę terrroru nakręcono już
chyba zbyt mocno.


Szczytne hasła o zniesieniu kary śmierci są piękne i budujące
ale w  rękach współczesnego człowieka są równie nie na miejscu
co komputer w jaskini Neandertalczyka


Zwróć uwagę kto je głosi (chodzi mi o przedstawicieli naszego życia
publicznego) - w większości wypadków ludziki, które mają łapki utaplane po
łokcie albo bardziej w setkach małych, smrodliwych afer i aferek. Pod tym
względem niewiele się zmieniło.

Radek Peace III

Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Odp: ROR obowiazkowy - niecenzuralne
Hej!

"Tomasz Radko" <t@priv2.onet.plwystukał w


| Założenie o doskonałym przystosowaniu jednostek do życia w społeczności
| jest tak samo naiwne, jak idee komunizmu...
| ...i dlatego pozostawiamy panstwo wojsko i policję.
| Sądownictwo, edukację, podatki oraz... sejm, prezydenta i innych
| "darmozjadów"? ;-)

Sejm - wystarczyłoby 50-60 posłow, do tego 16 lub 32 senatorów.


A po kiego czorta ta "Izba Pamięci"? ;-


I jak silny premier, to po co prezydent? ale wolałbym system prezydencki.


... albo premiera uczęszczającego na siłownię? ;0)


| A wojsko bym wyciął - lepiej mieć silną policję, niż gości, którzy
| się nudzą w koszarach... ;-)
A co, tak lubisz świergolić bo białorusku? ;-P


Szczerze? Nie sądzę, żeby Białoruś akurat naszej armijki się bała...
Po prostu im się nie chce...


| Ale Ty dłużej ode mnie żyłeś w komunizmie - bardziej Ci skorupka
| nasiąkła... ;-P
I tu się mylisz. Pracowałes kiedyś za państwowe pieniądze? Jakies
granty, zlecenia od panstwa, cokolwiek?


Tak - nawet całkiem spore pieniądze - nigdzie indziej bym tyle
nie dostał za taką robotę... :-)


| Ależ nie - nikt nie chce płacić podatków jako jednostka, ale okazuje się,
| że łatwiej jest się zgodzić na podatki, niż na niemal całkowity brak
| państwa - dziwne - no nie?
Nie. Ludzie lubia byc oszukiwani - co nie znaczy, że oszustwo nie jest
czyms nagannym.


Troszkę inaczej - ludzie lubią złudzenia...


| Ale, ale - jak możesz sobie zastrzec coś, co stanie się w przyszłości?
Mogę. Wyobraź sobie, że parceluję swoja posiadłośc i sprzedaję Ci głupie
100 hektarów. Jeżeli zapewnię Ci prawo drogi i zabronię na przyszłośc
utworzenia wysypiska na pozostałej części mojej, hmm, działki
wypoczynkowej - uzyskam wyższą cenę. Normalnbe nałożenie serwitutu.


A co z oczyszczalnią ścieków, tartakiem, betoniarnią? Chcąc opędzić się
od takich zagrożeń staniesz się paranoikiem...


| Byłeś na Wawelu? Podobało się? A może wolałbyś biurowiec ze
| szkła i aluminium? ;-P
| Byłes na Zamku krolewksim w Warszawie? ja bym tam wolał biurowiec.
| Równie oryginalny i z tego samego stulecia. Znaj prporcja, mocium panie.
| Spąko - ale cegły były zabytkowe - prosto z Wrocławskich ruin... ;-
W Rosji wszystko było największe na świecie - nawet krasnoludki.  w
Warszawie sa najnowsze zabytki świata :-)


Nope - we Wrocku jest kamienica, wszyscy są przkonani, że to jakiś zabytek,
tymczasem została wybudowana chyba 7 lat temu... Spora część wrocławskiej
starówki również ma rodowód powojenny - to normalkaw zniszczonych miastach...


| A rozejrzyj się wokół - co widzisz? Bo ja sporo osób z opasłym portfelem,
| które zaspokajały wyłącznie swoje potrzeby.
Ty sie już rozejrzałeś? I co, zobaczyłes gdzies dookoła wolny rynek? Z
ponad 60% udziałem budżetu w GNP? Z koncesjami w przeszło 100 sferach
gospodarowania? Z uznaniowymi decyzajmi urzędasów? O czym my mówimy: o
polskiej wersji eurosocu, czy o wolnym rynku?


Wolny rynek jest "daleko od szosy" - czyli - im dalej od "żłoba", tym
lepiej... :-)


| To nie strach, to kultura języka ;-)
| A krokodyl to ptak? ;-)
A czy świnia umie latać?


Może... Tak samo, jak człowiek lata na księżyc... ;-)


| Jak to kto? Ten, kto nie szanuje świętego prawa własności - czyli
| niejaki -ZED- ;-P
| A kto tu jest wbrew wszelkim istniejącym porządkom ustrojowym? ;-P
na pewno nie ja. ja jestem tylko przeciw wszelkim _socjalistycznym_
porządkom ustrojowym. :-)


... a że zaliczasz do nich niemal wszystkie istniejące... ;-)


hitlerowska pogoda - i owszem. Rozpasanie d***kracji zaraz doprowadzi do
rządów narodowych socjalistów w Niemczech, Francji. Bokiem nam jeszcze
ta całe UE wyjdzie. A mozna było wstąpić do NAFTA.


Panie, panie - przez 50 lat zaprogramowano niemców na wymioty pod
wpływem faszystowskich haseł - i dalej się programuje...


niepodległości. Przeboleli 0% VAT dla rolników, przeboleli brak reformy
podatków, przeboleliby wszystko: ale nie zamach na pryncypia i etos!
;-))))))))))))))))


Bo to było kopanie w ciężko wywalczone stołki - żaden polityk tego
nie wybaczy... ;-)

Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Zaczęło się odliczanie do wojny. Koniec dyploma...
Statystyka
Droga Pani Aniu:

Z tą statystyka to jest przewrotnie:

Np., w Niemczech głos oddany na SPD jest tak naprawdę oddany na oszołomów z
Partii Zielonych a w Anglii głos oddany na Partię Pracy jest akurat głosem
oddanym na zupełnie rozsądnych polityków. Jak już nie ma Kinnocka i tego
zidiociałego arystokraty Anthony Wedgwood-Benna, to Partia Pracy jest zupełnie
strawna, nawet dla takiego prawicowca, jak ja.

W USA głos oddany na Partię Demokratyczną, nie jest głosem oddanym na lewackich
aktywistów tej partii, którzy wczoraj w San Francisco wygwizdali Senatora
Edwardsa.

Najgorzej jest we Francji, bo tam jest kompletne przemieszanie komuchów i
faszystów od Le Pena a Chirac rządzi jak Prezydent wszystkich Francuzów.

Jan K.

Ps.
W dyskusji o polityce nie jest ważne, kto jest facetem czy babą, blondynką
(nawet sexy) czy brunetką. Wszyscy są równi a i wszystkich zobowiązuje kultura
języka i uprzejmość. Oczywiście, zawsze kiedys można wyjść z siebie...
JK

Gość portalu: bryt/ania napisał(a):

> Gość portalu: Jan K. napisał(a):
>
> b/a: Zgadzam sie, Pan zbig wcale nie jest idiota.
> Ale Pan z tymi statysykami..W kazdym kraju...od 5 do 25%...you
> are a veritable Walking Encyclopaedia of Statistical FACTS. So,
> I wonder if you could tell me the proportion of hot-headed
> blondyneczki using broadband (oh, for example, ntl)in the U.K to
> the proportion of ntl users who just like talking about
> THEMSELVES.Although not ALL ntl users are noticeable
> immediately - going under other titles. Maybe you could come up
> with a SUITABLE sub-section for them?
> Best,
> blondebomba.
>
> > Przepraszam, że się wtrącę, ale zbig44 to nie jest idiota ale
> zwyczajny
> > komuch. W każdym kraju jest ich od 5 do 25% a najwięcej we
> Francji, gdzie 25%
> > elektoratu głosuje na komunistów i trockistów.
> >
> > Niech sobie mówią, co chcą, bo to wolność słowa. Należy tylko
> dokładnie
> > pilnować, aby nigdy nie doszli do władzy lub bawili się w
> terroryzm. Po 11
> > września 2001 odpowiednie służby na pewno zakładają im
> kartoteki...
> >
> > Jan K.
> >
> >
> >
> > Gość portalu: miro napisał(a):
> >
> > > ci wszyscy przeciwnicy wojny to kupa baranow,ktorzy nie maja
> > > pojecia o obecnej sytuacji politycznej . a ten zbg44 to
> > > kompletny idiota.
Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Zaczęło się odliczanie do wojny. Koniec dyploma...
Gość portalu: Jan K. napisał(a):

> Droga Pani Aniu:
>
> Z tą statystyka to jest przewrotnie:
>
> Np., w Niemczech głos oddany na SPD jest tak naprawdę oddany
na oszołomów z
> Partii Zielonych a w Anglii głos oddany na Partię Pracy jest
akurat głosem
> oddanym na zupełnie rozsądnych polityków. Jak już nie ma
Kinnocka i tego
> zidiociałego arystokraty Anthony Wedgwood-Benna, to Partia
Pracy jest zupełnie
> strawna, nawet dla takiego prawicowca, jak ja.

B/a : Moj Bardzo Drogi Panie - a ja ich wolalam. Szcz.Tony Benn.
Ale co ja urodzona w Anglii wogle wiem o Socjalizmie...To nie
pytanie.
A teraz pocaluje ekran. Spytaj sie kolegi, on wytlumaczy, bo ja
ide spac. Pa Pa.
>
> W USA głos oddany na Partię Demokratyczną, nie jest głosem
oddanym na lewackich
>
> aktywistów tej partii, którzy wczoraj w San Francisco
wygwizdali Senatora
> Edwardsa.
>
> Najgorzej jest we Francji, bo tam jest kompletne przemieszanie
komuchów i
> faszystów od Le Pena a Chirac rządzi jak Prezydent wszystkich
Francuzów.
>
> Jan K.
>
> Ps.
> W dyskusji o polityce nie jest ważne, kto jest facetem czy
babą, blondynką
> (nawet sexy) czy brunetką. Wszyscy są równi a i wszystkich
zobowiązuje kultura
>
> języka i uprzejmość. Oczywiście, zawsze kiedys można wyjść z
siebie...
> JK

b/a:absolutnie. O tym 'facecie czy baba' to wartobyloby
wytlumaczyc temu koledze. (Czy Pan napewno mnie nigby nie
spotkal?)Jeszcze raz Pa Pa. xx


> Gość portalu: bryt/ania napisał(a):
>
> > Gość portalu: Jan K. napisał(a):
> >
> > b/a: Zgadzam sie, Pan zbig wcale nie jest idiota.
> > Ale Pan z tymi statysykami..W kazdym kraju...od 5 do
25%...you
> > are a veritable Walking Encyclopaedia of Statistical FACTS.
So,
> > I wonder if you could tell me the proportion of hot-headed
> > blondyneczki using broadband (oh, for example, ntl)in the
U.K to
> > the proportion of ntl users who just like talking about
> > THEMSELVES.Although not ALL ntl users are noticeable
> > immediately - going under other titles. Maybe you could come
up
> > with a SUITABLE sub-section for them?
> > Best,
> > blondebomba.
> >
> > > Przepraszam, że się wtrącę, ale zbig44 to nie jest idiota
ale
> > zwyczajny
> > > komuch. W każdym kraju jest ich od 5 do 25% a najwięcej
we
> > Francji, gdzie 25%
> > > elektoratu głosuje na komunistów i trockistów.
> > >
> > > Niech sobie mówią, co chcą, bo to wolność słowa. Należy
tylko
> > dokładnie
> > > pilnować, aby nigdy nie doszli do władzy lub bawili się w
> > terroryzm. Po 11
> > > września 2001 odpowiednie służby na pewno zakładają im
> > kartoteki...
> > >
> > > Jan K.
> > >
> > >
> > >
> > > Gość portalu: miro napisał(a):
> > >
> > > > ci wszyscy przeciwnicy wojny to kupa baranow,ktorzy nie
maja
> > > > pojecia o obecnej sytuacji politycznej . a ten zbg44 to
> > > > kompletny idiota.
Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Zaczęło się odliczanie do wojny. Koniec dyploma...
Mixing business with pleasure is not recommended in this setting.
Jan K.

Gość portalu: bryt/ania napisał(a):

> Gość portalu: Jan K. napisał(a):
>
> > Droga Pani Aniu:
> >
> > Z tą statystyka to jest przewrotnie:
> >
> > Np., w Niemczech głos oddany na SPD jest tak naprawdę oddany
> na oszołomów z
> > Partii Zielonych a w Anglii głos oddany na Partię Pracy jest
> akurat głosem
> > oddanym na zupełnie rozsądnych polityków. Jak już nie ma
> Kinnocka i tego
> > zidiociałego arystokraty Anthony Wedgwood-Benna, to Partia
> Pracy jest zupełnie
> > strawna, nawet dla takiego prawicowca, jak ja.
>
> B/a : Moj Bardzo Drogi Panie - a ja ich wolalam. Szcz.Tony Benn.
> Ale co ja urodzona w Anglii wogle wiem o Socjalizmie...To nie
> pytanie.
> A teraz pocaluje ekran. Spytaj sie kolegi, on wytlumaczy, bo ja
> ide spac. Pa Pa.
> >
> > W USA głos oddany na Partię Demokratyczną, nie jest głosem
> oddanym na lewackich
> >
> > aktywistów tej partii, którzy wczoraj w San Francisco
> wygwizdali Senatora
> > Edwardsa.
> >
> > Najgorzej jest we Francji, bo tam jest kompletne przemieszanie
> komuchów i
> > faszystów od Le Pena a Chirac rządzi jak Prezydent wszystkich
> Francuzów.
> >
> > Jan K.
> >
> > Ps.
> > W dyskusji o polityce nie jest ważne, kto jest facetem czy
> babą, blondynką
> > (nawet sexy) czy brunetką. Wszyscy są równi a i wszystkich
> zobowiązuje kultura
> >
> > języka i uprzejmość. Oczywiście, zawsze kiedys można wyjść z
> siebie...
> > JK
>
> b/a:absolutnie. O tym 'facecie czy baba' to wartobyloby
> wytlumaczyc temu koledze. (Czy Pan napewno mnie nigby nie
> spotkal?)Jeszcze raz Pa Pa. xx
>
>
> > Gość portalu: bryt/ania napisał(a):
> >
> > > Gość portalu: Jan K. napisał(a):
> > >
> > > b/a: Zgadzam sie, Pan zbig wcale nie jest idiota.
> > > Ale Pan z tymi statysykami..W kazdym kraju...od 5 do
> 25%...you
> > > are a veritable Walking Encyclopaedia of Statistical FACTS.
> So,
> > > I wonder if you could tell me the proportion of hot-headed
> > > blondyneczki using broadband (oh, for example, ntl)in the
> U.K to
> > > the proportion of ntl users who just like talking about
> > > THEMSELVES.Although not ALL ntl users are noticeable
> > > immediately - going under other titles. Maybe you could come
> up
> > > with a SUITABLE sub-section for them?
> > > Best,
> > > blondebomba.
> > >
> > > > Przepraszam, że się wtrącę, ale zbig44 to nie jest idiota
> ale
> > > zwyczajny
> > > > komuch. W każdym kraju jest ich od 5 do 25% a najwięcej
> we
> > > Francji, gdzie 25%
> > > > elektoratu głosuje na komunistów i trockistów.
> > > >
> > > > Niech sobie mówią, co chcą, bo to wolność słowa. Należy
> tylko
> > > dokładnie
> > > > pilnować, aby nigdy nie doszli do władzy lub bawili się w
> > > terroryzm. Po 11
> > > > września 2001 odpowiednie służby na pewno zakładają im
> > > kartoteki...
> > > >
> > > > Jan K.
> > > >
> > > >
> > > >
> > > > Gość portalu: miro napisał(a):
> > > >
> > > > > ci wszyscy przeciwnicy wojny to kupa baranow,ktorzy nie
> maja
> > > > > pojecia o obecnej sytuacji politycznej . a ten zbg44 to
> > > > > kompletny idiota.
Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Tuske nie czytał Traktatu!
Toż przecież piszę, że poprawili. Czytać nie umi?
Nie rozumi co się doń pisze?

> www.eurokonstytucja.pl/kon/karta.html

A w wersji np. sprzed roku?

web.archive.org/web/20061127204353/http://www.eurokonstytucja.pl/kon/karta.html
Gdzie to kłamstwo?

. Czy to, że na stronie ukie wisi to co wisi, jest
> winą tłumacza?

A myślisz, że skąd oni biorą te tłumaczenia?

> Może wykażesz się odrobiną uczciwości, chociaż tu
> mogę się przeliczyć. Nie zamierzam cię za nic przepraszać, dlatego,
> że bezpodstawnie szkalowałeś tłumaczy,

Jak najbardziej podstawnie.

a ja to kłamstwo tobie
> wytknęłam.

Wytknąć coś, a udowodnić to dwie różne sprawy, kłamczucho.

> Zdobędziesz się na przeprosiny? Wątpię.

Za co? Za pisanie prawdy o tłumaczach-partaczach?

>
> > "Trza", "se" czy "pono" to chwasty, czyściochu? No nie rozśmieszaj
> mię ;)
>
> Tak, to są chwasty, które rażą kogoś, kto nawet w małym stopniu
> uwrażliwiony jest na sprawy tzw. kultury języka.

Wow, taka staropolszczyzna na przykład nagle chwastami zalatuje. Czy owa kultura
języka nie oznacza czasem również dumy z jego dziedzictwa, czyścioszku? ;))

>
> > Nie polszczyznę, jeno tłumaczeniowe partactwo. A nawet gdyby
> > polszczyznę, w której wyskrobany jest jeden czy drugi akt prawny,
> > to w czym problem? Odróżniasz forumową pogadankę od urzędowego,
> > formalnego np. zapytania? Nie bardzo, chyba.
>
> Po raz kolejny pokazujesz, że nie wiesz, o czym mówisz. Przede
> wszystkim, zostało ci udowodnione, że wersja polska nie jest
> spartaczona.

W którym miejscu? Upraszam o niestawianie niczym niepopartych tez, o dalszym ich
w dyskusji nieużywaniu nie wspominając.


Druga rzecz, wypominanie komuś złego stylu w
> tłumaczeniu,

Nie złego stylu, jeno ordynarnych jak na takie akta błędów.

przy jednoczesnym posługiwaniu się jakimiś językowymi
> dziwolągami, daje komiczny efekt.

Jakimi dziwolągami? W słowniku ich nie ma czy co?

Niezależnie od tego, czy dzieje
> się to na Forum Kraj, w rozmowie czy gdziekolwiek indziej.
>
> > Nie, nie jest moim wymysłem i to m.in. widać na powyższym obrazku.
> > Partactwo eurosajuzowych tłumaczy jest rzeczą powszechnie znaną i
> > kilka razy szeroko nagłaśnianą i piętnowaną.
>
> Jak widać, w większości przypadków 'nagłaśnianą' w złej woli, bo
> niezgodnie z prawdą, ale za to z dużą dawką ignorancji i arogancji.

Gdzie ci to widać? Takie fanatycznie prounijne eseldowskie MSZ dało się wrobić w
kanał i nie dość, że stwierdziło błędy to jeszcze je poprawiało?

> Udowodniłam ci, że bezczelnie i otwarcie skłamałeś - wersja polska
> jest przetłumaczona poprawnie.

Bo poprawili i (być może) teraz jakoś pod tą poprawność podpada. Co nie oznacza,
iż na moment, w którym sprawdzałem nie była tłumaczeniową szajzą.

>
> Piotrusiu, skompromitowałeś się całkowicie.

I co, myślisz, że takimi zaklęciami kogoś, poza sobą oczywiście, przekonasz? ;)))


Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Temat: Dziecko? Nie planuję
Polska a USA - do kiddy
Piszesz: "Mamy byc społeczeństwem samych
> prawników, ekonomistów, menadżerów?? Właśnie widzę jakie to daje efekty -
> żałosny poziom kultury, wiedzy o własnym kraju, o świecie, historii,
> literaturze, super kultura języka, powierzchowne kształcenie na poziomie
> zarówno licealnym, jak i uniwersyteckim."

Otóż miałam okazję porównać poziom kultury, wiedzy o własnym kraju, świecie,
historii, literaturze itd... w Polsce i w USA. Polska nadal stoi o wiele wyżej
w kategorii "wiedzy ogólnej", jaką mogą się pochwalić obywatele, zwłaszcza
młodzi.

Dalej piszesz: "Jakoś w tak dobrze rozwiniętym kraju
> jak USA dobrze żyje się nie tylko prawnikom i biznesmenom, ale i socjologom,
> biologom, historykom itp. "

Ilu tych amerykańskich prawników, biznesmenów, socjologów, biologów i
historyków znasz? Bo ja kilku, i nie z racji korzystania z ich usług, a na
gruncie prywatnym, i powiem Ci, że choć może w porównaniu z Polską tak "na oko"
mają lepsze zarobki, to w rzeczywistości wcale nie na o wiele więcej mogą sobie
na co dzień pozwolić, zwłaszcza ci, którzy studia skończyli niedawno i mają
dzieci. Bo po pierwsze, tam nauka kosztuje, więc trzeba spłacać kredyty
studenckie, po drugie, rozruch biznesu też kosztuje (w przypadku np. lekarzy
gabinet - wynajem - i wyposażenie), a po trzecie, codzienne życie kosztuje... i
jeśli ma się dzieci i chce się, żeby te dzieci miały szansę na godziwe życie
kiedy dorosną, opłaca im się prywatne licea (publiczne są zwykle na poziomie
marnych polskich zawodówek), opłaca się dodatkowe hobby, które może rozwinąć
się w zawód (lekcje muzyki, tańca, itd.)

Ponieważ interesuje Cię historia, dam Ci przykład historyka w Chicago, eks-męża
mojej przyjaciółki, który po bodaj 15 latach stabilnej pracy w Chicago
Historical Society (tak się to chyba nazywa) został "zredukowany" (a facet
wcale się tam nie obijał) i teraz po kilku miesiącach szukania pracy znalazł
sobie nauczanie historii, 4 razy w tygodniu po 2 godziny, z czego będzie miał
tygodniowo 350 dolców. Dorabia grając w niedziele na organach w swoim kościele,
z czego ma co tydzień 175 dolców. Pomnóż przez cztery i zsumuj. Tam miesięczna
rata za wcale nie ogromny czy piękny dom to ok. 1000 dolców, wynajem mieszkania
ok. 800. I pamiętaj, że trzeba spłacać kredyt(-y), utrzymać siebie, dzieci,
samochód. Dziecku na drugie śniadanie do szkoły daje się ok. 4-5 dolców, żeby
mogło sobie w kafeterii kupić jakąś przekąskę i napój. Powiedzmy że masz dwoje
dzieci, to już miesięcznie wydasz ok. 160 dolców na same ich drugie śniadania.
Paliwo tam tańsze niż u nas, ale samochody w USA też się psują = wydatki.
Rachunki za elektryczność, gaz, telefon... Krótko mówiąc, Ameryka żyje na
kredyt. W telewizji co dnia na każdym własciwie kanale kilkanaście reklam
prawników, którzy pomogą obywatelowi ogłosić bankructwo, żeby komornicy
przestali go wreszcie ścigać...

Chwali Ci się, że masz pasję i nie chcesz porzucić swoich marzeń :) Myślę, że
jeśli się bardzo chce, można znaleźć zatrudnienie w zawodzie, który nas
interesuje, choćby był to zawód, w którym panuje duża konkurencja... jeśli
uprawia się go z pasją, będzie się lepszym od konkurencji. Uzbrój się jednak w
cierpliwość i wystrzegaj myślenia magicznego. Warto sprawdzić wszystkie fakty.

A tak na marginesie: powodzenia. :) Przeczytaj więcej odpowiedzi z tematu



Strona 3 z 3 • Zostało znalezionych 212 rezultatów • 1, 2, 3
 
  Home
Kuce konie
Kult RPG
 
 
Dla sokoła las niestraszny. Stanisław Brzozowski
Dary uczynione przez złego człowieka nie przynoszą korzyści. Eurypides
I wieczność była dawniej trwalsza. Stanisław Jerzy Lec
Dobroć nie może wypływać ze słabości, tylko z potęgi. Witkacy
Gdy dwóch Anglików się spotyka, mówią przede wszystkim o pogodzie. Samuel Johnson (1709 - 1784)